Wstęp

Życie świętego Eugeniusza de Mazenoda przypadło na trudne czasy w po rewolucyjnej Francji. Zostały zniszczone nie tylko różne warstwy społeczne, ale również zostało przez rewolucjonistów zniszczone życie religijne. Eugeniusz dobrze wiedział, że zadaniem kapłanów będzie odbudowa katolickiej Francji. Zebrał kilku gorliwych kapłanów, którzy z poświęceniem oddali się głoszeniu Ewangelii. Dlatego warto także dziś, w tych  trudnych czasach sięgać do dziedzictwa tego wspaniałego świętego, który przemawia do nas z cała mocą wołając o głoszenie Ewangelii ubogim, którzy dali się zwieść ideologiom. Nasi ubodzy w Luksemburgu, to zasadniczo nie biedni materialnie, ale to często dyrektorzy banków i firm, to dobrze uposażeni pracownicy UE, dla których pieniądz często stał się bogiem. I choć jest to środowisko bardzo trudne, to nie zwalnia nas, aby im również głosić Ewangelię. Dlatego chcemy Was zachęcić, aby oprócz co miesięcznych spotkań z Eugeniuszem w Głosie z Luksmeburga, także przez codzienne rozważania czerpać siły i wzrost duchowy własnej wiary. 25 lat od kanonizacji św. Eugeniusza pokazuje, że Jego przesłanie jest nadal aktualne, a jako duchowi synowie chcemy się nim dzielić także z Wami. Rozważania przygotowuje o. Frank Santucci OMI, a tłumaczy je o. Roman Tyczyński OMI. Jak dodaje o. Santucci refleksje powstają w atmosferze modlitwy w obecności ikony świętego Eugeniusza. Codziennie rano Eugeniusz spogląda na mnie i na Was oraz przypomina nam, że życie ucznia świętego Eugeniusza polega na codziennym przyjęciu krzyża, który jest dla nas Dobrą Nowiną. Niech Bóg obficie błogosławi naszej codziennej wędrówce ze świętym Eugeniuszem.

Spotkanie ze świętym Eugeniuszem - rozważania

⇒ 21 października

UPRZEDZENIA ZNIKAJĄ WŚRÓD BRACI, A POZOSTAJĄ NA ZAWSZE W UMYSLE OBCEGO CZŁOWIEKA. 

 

Ojciec Honorat, superior misjonarzy w Kanadzie swoimi trudnościami we wspólnocie podzielił się z biskupem Montrealu.  Eugeniusz, dowiedziawszy się o tym, nie jest zadowolony. 

 

Obawiam się, że w poufnych kontaktach z biskupem za dużo ojciec mówił szczerze o tym współbracie, którego powinien ojciec bardziej oszczędzać. I teraz ojciec może sobie wyrzucać, iż spowodował, że do umysłu prałata przeszły uprzedzenia, jakie w tym momencie ojca niepokoiły. To byłoby ogromnie nieodpowiednie, ponieważ uprzedzenia znikają wśród braci, a pozostają na zawsze w umyśle obcego człowieka. Komu to jest potrzebne? Bardzo możliwe, że w danej chwili takie zwierzenie ojcu ulżyło, ale szkoda, jaką wyrządzono człowiekowi, a pośrednio i rodzinie, jest nie do naprawienia. 

List do ojca Jeana Baptiste Honorata, 07.10.1843, w: EO I, t. I, nr 27.

To także trafne przypomnienie dla nas. 

⇒ 20 października

MÓJ DROGI OJCZE, MIEJCIE NIECO WIĘCEJ ZAUFANIA DO BOGA. 

 

Od 1816 roku scholastyków zawsze nazywano oblatami, chociaż tę nazwę przyjęto dopiero dziesięć lat później. W ramach formacji do kapłaństwa, przez 27 lat naszego istnienia zmieniali miejsca swojego pobytu: Aix-en-Provence, Laus, Marsylia, przez prawie jeden rok Notre-Dame de l’Osier. Nadszedł czas do powrót do stałego domu w Marsylii. Eugeniusz napisał w swoim dzienniku: 

List do ojca Guiguesa, aby wszystkich oblatów wezwać do Marsylii, aby tam studiowali filozofię i teologię.

Dziennik01.10.1843, w: EO I, t. XXI. 

Ojciec Guigues i miejscowa wspólnota sprzeciwiali się tej decyzji, ponieważ młodzi scholastycy zapewniali żywotność w maryjnym sanktuarium, w którym pozostanie nowicjat. 

Mój drogi ojcze, miejcie nieco więcej zaufania do Boga. Kiedy oblaci wyjadą z l’Osier, pojawią się nowicjusze, aby ich zastąpić. Dobrze wiecie, że tylko przez przypadek w ubiegłym roku pozostali w l’Osier. To nie mógł być stan stały. Bez żalu wzywam tutaj tylu teologów i filozofów… Wszyscy nasi oblaci przybędą, aby studiować zarówno filozofię, jak i teologię w moim seminarium w Marsylii. 

List do ojca Bruno Guiguesa, 02.10.1843, w: EO I, t. X, nr 816. 

Odpowiedzialnym za formację będzie ojciec Henryk Tempier. Eugeniusz w swoim mieście mógł utrzymywać regularne kontakty ze scholastykami i dzielić wraz nimi ducha jego charyzmatu i misjonarska gorliwość. Czyni tak nadal w odniesieniu do członków mazenodowskiej rodziny, kiedy zgłębiamy jego pisma i wnikamy w jego ducha. 

⇒ 19 października

DUCH ŚWIĘTY PEŁNYMI RĘKAMI PRZELAŁ NA NOWEGO OBLATA NAMASZCZENIE SWOIMI SŁODKIMI DARAMI. 

Léonard Baveux był sulipcjaninem. Miał 47 lat i święcenia kapłańskie otrzymał w 1828 roku. Dzięki spotkaniu z oblatami w Montrealu odkrył, że został powołany do życia misjonarskiego i wstąpił do zgromadzenia. 2 sierpnia złożył wieczystą oblację i napisał list do Eugeniusza na ten temat. Eugeniusz wspomniał o nim w swoim dzienniku: 

List od ojca Léonarda nazajutrz po jego profesji. W najbardziej wzruszających słowach wyraża szczęście, jakiego doświadczył. Biskup z Montrealu skierował do niego bardzo ojcowskie słowa; na tej pięknej ceremonii był także biskup z Kingston. Kaplica była wypełniona przyjaciółmi i proboszczami. Był tam także pewien ojciec jezuita. Łzy naszego ojca Léonarda wycisnęły je także z oczu wszystkich uczestników.

Dziennik19.09.1843, w: EO I, t. XXI.

Następnie w liście do biskupa Montrealu Eugeniusz przypomina o roli biskupa podczas obrzędu oblacji.  

Przed chwilą otrzymałem list od o. Leonarda. Napisał go do mnie nazajutrz po swojej profesji. O!, jaką pociechę sprawiło mi opowiadanie wszystkiego, co działo się tego pięknego poranka. Wydaje się, że Duch Święty pełnymi rękami przelał na nowego oblata namaszczenie swoimi słodkimi darami. Mogę tak sądzić na podstawie listu tego gorliwego zakonnika. Ale, Księże Biskupie, po wyrażeniu mojej wdzięczności Panu, czy mogę powstrzymać się od powiedzenia Ekscelencji, jak bardzo jestem wzruszony całkiem ojcowską miłością Księdza Biskupa w stosunku do moich drogich dzieci, które oczywiście są również dziećmi Księdza Biskupa. Słowa, jakie w tych okolicznościach Ksiądz Biskup do nich kieruje, dowodząc dobroci Księdza dla nich, sprawiają im niezmierne dobro. Są bardzo szczęśliwi, mając takiego ojca jak Ksiądz Biskup. Dlatego nie niepokoję się o nich mimo ich oddalenia ode mnie. To jest zupełnie tak, jakbym był przy nich.

List do biskupa Bourgeta z Montrealu, 01.10.1843, w: EO I, t. I, nr 26.

⇒ 18 października

NIE MOŻE OJCIEC UWIERZYĆ, JAKĄ PRZYJEMNOŚĆ SPRAWIA MI WSZYSTKO, CO MI PRZYPOMINA DZIECI, KTÓRYMI BÓG MNIE OBDARZYŁ.

Oddzielony przez Ocean Atlantycki od swoich misjonarzy w Kanadzie Eugeniusz był z nimi stale zjednoczony w myślach i podczas oracji. Ojciec Dandurand przesłał mu szkic domu, w którym powstała wspólnota oblacka.

Mój drogi o. Dandurandzie, dziękuję ojcu za przysłanie mi szkicu rysunkowego. Wystarczył on, abym sobie wyrobił pojęcie o miejscach, w których mieszka tak droga część mojej rodziny. To mi wypełni czas oczekiwania, w którym ojciec przygotuje mi starannie wypracowany szkic, tak żebym mógł go dać oprawić i umieścić w moim gabinecie. Nie może ojciec uwierzyć, jaką przyjemność sprawia mi wszystko, co mi przypomina dzieci, którymi Bóg mnie obdarzył.

Miłość Założyciela do swoich dzieci była czymś więcej niż ludzkim uczuciem. Kochał swoich oblatów, ponieważ żyli charyzmatem, który Bóg dał Zgromadzeniu. Radował się ze sposobu, w jaki kochali Jezusa-Zbawiciela i złożyli ofiarę z życia, aby do tej samej miłości przyprowadzić najbardziej opuszczonych. Teraz przypomniał im o warunkach koniecznych do utrzymania tej relacji.

Wszyscy starajcie się, żeby nasza wspólnota była gorliwa. Wierność Regułom, ścisła dyscyplina, miłość, wzajemna pomoc, dobra wola szybkiego i chętnego spełniania wszystkiego, co nakazuje posłuszeństwo, to są cnoty, których praktykowanie czyni z religii prawdziwy raj na ziemi. Wiem, że to ojciec zrozumiał, gdy wstępował do Stowarzyszenia, i cieszę się z tego w Panu, błogosławiąc ojca z całego serca.

List do ojca Danduranda, 11.08.1843, w: EO I, t. I, nr 23.

Dziś Eugeniusz, poprzez obcowanie świętych, nadal modli się za „swoje dzieci” – wszystkich członków swojej rodziny mazenodowskiej, którzy nadal kochają Jezusa, naszego Zbawiciela oraz aby Go poznali najbardziej potrzebujący.

⇒ 15 października

WIDZĘ KILKA TRUDNOŚCI ZWIĄZANYCH Z ZAKUPEM KROWY.

Normalnie poświęcam moje siły, aby przytaczać fragment listów Eugeniusza poruszających sprawy duchowe. Poza tym, że kierował dużą diecezją, misyjnym zgromadzeniem i miał wiele obowiązków, zdarzało się, że wyrażał swoją opinię o sprawach doczesnych.  

Mój drogi synu, o. Tempier jeszcze nie wrócił ze swej małej podróży, w którą musiał się udać, więc ja odpowiadam na list, jaki do niego właśnie skierowaliście. Całkowicie zgadzam się z tym, że pozbyliście się waszych koni. Nie widzę powodu, dla którego zrezygnowalibyście z sześciuset franków zysku, jakie przyniosła wam wasza łąka, aby dopuścić do wypasu nieużytecznych dwojga zwierząt… Widzę kilka trudności związanych z zakupem krowy. To zwierzę zje wszystko siano i w ten sposób pozbawi was dochodu z waszej łąki. Naprawdę potrzebujecie karmy, a poza tym, jak będziecie mogli ją zdobyć, tucząc świnie, których sprzedaż pokrywa wydatki, jakie powodują. Sądzę, że można byłoby się w nią zaopatrzyć w okolicy. Tymczasem właściwe byłoby mieć kozę, która dostarczałaby mleka tym spośród naszych ojców, którzy mogliby go potrzebować. 

List do ojca Étienna Semeria w Vico, Korsyka, 24.08.1843, w: EO I, t. X, nr 813.

Te słowa przypominają mi postać wielkiej mistyczki – świętej Teresy z Avila, która mówiła, że znalazła Boga pośród garnków i dań w swojej kuchni. 

Kolejne rozważanie będzie w poniedziałek 18 października.

⇒ 14 października

BĘDZIE ON JAKBY MUNDUREM, NA ZEWNĄTRZ ROBI Z NAS JAKBY JEJ ODZIAŁ ELITARNY.

W swoim dzienniku Eugeniusz napisał:

Stosowne jest, aby w tym miejscu opisać przywilej nadany naszemu zgromadzeniu przez naszego Ojca świętego, papieża Grzegorza XVI co do szkaplerza lub małego habitu Najświętszej Maryi Panny zadekretowany przez kapitułę generalną w 1837 roku. 

Dziennik20.08.1843, w: EO I, t. XXI.

Podczas kapituły w 1837 roku postanowiono, że w dniu wieczystej oblacji każdy oblat otrzyma szkaplerz Najświętszej Maryi Panny. 

 

Kazałem przepisać rozporządzenie upoważniające superiorów do błogosławienia szkaplerzy Niepokalanego Poczęcia, które przyjęła kapituła z 1837 roku. Nasi ojcowie noszą go w kształcie, jaki im nadałem. Ojciec zrobi podobne dla wszystkich profesów. Nie mieliśmy czasu, aby dać wykonać wizerunek, który ma być umieszczony na szkaplerzu. Prześlę je wam, gdy będą zrobione. Na razie będziemy się posługiwać szkaplerzem bez wizerunku. Trzeba, aby ten ukryty strój, który będzie was cechował, stał się drogi dla wszystkich członków Zgromadzenia. Będzie on jakby mundurem, odróżniającym nas od zwykłych sług Maryi. Na zewnątrz robi z nas jakby Jej oddział elitarny. W dniu oblacji będzie tak jak krzyż uroczyście poświęcony i chwilowo umieszczony na sutannie nowego oblata. Po ceremonii schowa się go pod sutannę tak, aby jedna część szkaplerza wisiała na piersiach, a druga na plecach

List do ojca Jeana Baptiste Honorata, 18.08.1843, w: EO I, t. I, nr 24.

Szkaplerz ma swoje znaczenie także i dzisiaj:

Zawsze uważać Ją będą za swoją Matkę. W wielkiej zażyłości z Nią jako Matką Miłosierdzia będą przeżywali swoje bóle i radości misjonarskiego życia. Wszędzie, gdzie ich zaprowadzi posługiwanie, będą się starali szerzyć prawdziwe nabożeństwo do Dziewicy Niepokalanej, która jest zapowiedzią ostatecznego zwycięstwa Boga nad wszelkim złem.

Konstytucja 10

⇒ 13 października

OBLACJA: ABYŚMY CAŁKOWICIE I BEZWATUNKOWO MU SIĘ ODDALI.

Eugeniusz, pisząc do kleryka Charlesa Bareta, który dopiero co złożył śluby wieczyste, kontynuuje swoją refleksję o znaczeniu oblacji: 

Moje drogie dziecko, zawczasu przyzwyczajajcie się do bezgranicznego zaufania Bogu. Rzeczywiście wobec tak dobrego Ojca, który zarazem jest tak wielki i potężny, trzeba być wspaniałomyślnym. Żadnej powściągliwości, gdy się Jemu oddajemy. On zna wasze potrzeby, on zna słuszne pragnienia waszego serca, niczego więcej nie potrzeba. Słusznie pragnie, abyśmy uważali siebie za uhonorowanych, abyśmy byli bardzo szczęśliwi, że w sekretnej zażyłości zostaliśmy przyjęci jako jego uczniowie, oraz abyśmy w zamian i w ramach wdzięczności całkowicie i bezwarunkowo Mu się oddali… Jesteście poświęceni Bogu, Kościołowi i Zgromadzeniu… Do zobaczenia, moje drogie dziecko, udzielając wam mego pierwszego błogosławieństwa, ściskam was z całego mego serca. 

List do kleryka Charlesa Bareta, 18.08.1843, w: EO I, t. X, nr 811.

⇒ 12 października

OBLACJA: NASZ PAN, JEZUS CHRYSTUS, NASZ WSPÓLNY MISTRZ PRZYJĄŁ WASZE PRZYRZECZENIA, USYNOWIŁ WAS I NAZNACZYŁ PIECZĘCIĄ, KTÓRA STANOWI O TYM, KIM JESTEŚMY

Przed złożeniem wieczystej oblacji do Eugeniusza napisał młody, 18-letni Charles Baret. Oto odpowiedź Eugeniusza: 

Mój drogi synu, byliście tylko nowicjuszem, gdy napisaliście do mnie 5 sierpnia, oto dzisiaj jesteście dzieckiem Zgromadzenia, które słusznie chlubi się z tego powodu, że za Matkę ma Najświętszą Maryję Dziewicę Niepokalaną. Dzięki oblacji na całe życie i na wieki jesteście poświęceni Bogu. Z całą pokorą, ale też z wielką pociechą, muszę dodać, że również stałem się waszym ojcem. Nie znam was osobiście, ale skoro uczucie łączące mnie z moimi dziećmi jest naprawdę porządku nadprzyrodzonego, wystarczy mi, że wiem, iż Jezus Chrystus, nasz wspólny Mistrz, przyjął wasze przyrzeczenia, że was usynowił i naznaczył pieczęcią, która stanowi o tym, kim jesteśmy, aby łączyły nas więzy najczulszej miłości oraz żebym na zawsze był dla was, tak jak wy jesteście dla mnie. 

List do kleryka Charlesa Bareta, 18.08.1843, w: EO I, t. X, nr 811.

Jakże piękna medytacja o relacji łączącej każdego członka mazenodowskiej rodziny ze świętym Eugeniuszem – naszym Założycielem i Ojcem.

⇒ 11 października

NIECH DOBRY OJCIEC VINCENS CIESZY SIĘ Z TEGO POWODU, NIECH PRZENOSI NA NICH SWĄ MYŚL, KIEDY SPOTYKA KILKA PRZYKROŚCI.

Nie można mieć bardziej wspaniałomyślnych uczuć, doskonalsze­go poświęcenia i bardziej nadprzyrodzonych myśli. Oni z prawdziwą radością, mającą swe źródło w wierności i miłości ich świętego powo­łania, składają ofiarę ze swych najbardziej naturalnych i uprawnionych uczuć. Są przekonani, że już nigdy nie zobaczą swojej ojczyzny, i wy­rzekną się narzekania z tego powodu… Bóg nakazuje nam podążać, mówią mi, nie powinniśmy się zaj­mować innymi sprawami. Naprawdę bardzo trudno ukryć mi moje uczucie i pohamować wyrazy mego zadziwienia. To są uczniowie, któ­rzy przynoszą honor swemu mistrzowi. 

To słowa, które Eugeniusz napisał podziwiając trzech młodych scholastyków, którzy byli gotowi na wyjazd do Kanady. Następnie zaprosił ojca Vincensa, odpowiedzialnego za ich formację, aby cieszył się owocami swojej posługi. 

Niech dobry o. Vincens cieszy się z tego powodu, niech przenosi na nich swą myśl, kiedy spotyka kilka przykrości. Nasz Pan, nasz boski wzór musiał wiele cierpieć ze strony swych umiłowanych apostołów, którzy zbyt często byli nieznośni i męczący.

List do Eugèna Guiguesa, 18.08.1843, w: EO I, t. X, nr 812.

Oblaci, którzy zgodzili się podjąć posługę formacyjną przyznają, że napotkali na wiele trudności. Podobnie również i my mamy pokusę, aby wspominać chwile trudne. Eugeniusz zachęca ojca Vincensa, aby częściej pamiętał o sukcesach niż o trudnościach i porażkach. Dziesięć lat wcześniej, w podobnych okolicznościach, Eugeniusz dodawał odwagi ojcu Mille:

Oddadzą ojcu to, co ojciec dla nich zrobi, kiedy po zakończeniu studiów zaczną pracować w winnicy Ojca rodziny. Wtedy zbierze ojciec to, co teraz zasieje. Podwójny udział, jaki będzie ojciec miał we wszystkich ich dziełach, szczodrze wynagrodzi ojcu poświęcenie dla nich.

List do Jeana Baptiste Milla, 21.04.1832, w: EO I, t. VIII, nr 420.

⇒ 08 października

SĄ PRZEKONANI, ŻE JUŻ NIGDY NIE ZOBACZĄ SWOJEJ OJCZYZNY I WYRZEKNĄ SIĘ NARZEKANIA Z TEGO POWODU.

W poprzedniej medytacji widzieliśmy, jak gorąco Eugeniusz opiece Matki Bożej polecał trzech młodych oblatów, którzy jako misjonarze mieli wyjechać do Kanady. Napisał o nich ojcu Guiguesowi, superiorowi wspólnoty, w której odbyli swoją pierwszą formację. Za proces ich formacji odpowiadał ojciec Vincens. 

W minioną niedzielę zostali wyświęceni na subdiakonów wraz z kl. Nicolasem. Pojutrze wyświęcę ich na diakonów… Powiedzcie o. Vincensowi, ku jego pociesze, że jestem oczarowany tymi młodymi ludźmi. Nie mówię o br. Nicolasie, który nie musi robić wielkich wyrzeczeń, ale trzej inni wzbudzają mój podziw i czułość. Nie można mieć bardziej wspaniałomyślnych uczuć, doskonalszego poświęcenia i bardziej nadprzyrodzonych myśli. Oni z prawdziwą radością, mającą swe źródło w wierności i miłości ich świętego powołania, składają ofiarę ze swych najbardziej naturalnych i uprawnionych uczuć. Są przekonani, że już nigdy nie zobaczą swojej ojczyzny, i wyrzekną się narzekania z tego powodu. 

Ci młodzi ludzie wiedzieli, że już nigdy więcej nie zobaczą swojej rodziny czy też kraju. Rozumieli i przyjmowali, że ta trudna ofiara jest konsekwencją ich oblacji. 

Bóg nakazuje nam podążać, mówią mi, nie powinniśmy się zajmować innymi sprawami. Naprawdę bardzo trudno ukryć mi moje uczucie i pohamować wyrazy mego zadziwienia. To są uczniowie, którzy przynoszą honor swemu mistrzowi.

List do Eugèna Guiguesa, 18.08.1843, w: EO I, t. X, nr 812.

Dobrze zrozumieli i wzięli sobie do serca słowa Eugeniusza wypowiedziane przed 25 laty:  

Nasz Pan Jezus Chrystus zlecił nam troskę o kontynuowanie wielkiego dzieła odkupienia ludzi. Je­dynie ku temu celowi powinniśmy kierować wszystkie nasze wysiłki. Do­póki nie zaangażujemy się całym życiem i nie oddamy całej krwi, aby temu podołać, nie będziemy mieli nic do powiedzenia; zwłaszcza jeśliśmy dali dopiero kilka kropel potu i trochę marnego zmęczenia. 

List do Henri Tempiera, 22.08.1817, w: EO I, t. VI, nr 21.

Kolejne rozważanie  11 października

⇒ 07 października

NASI MŁODZI OBLACI PZRYBYLI, ABY SIEBIE I ICH MISJĘ POLECIĆ OPIECE NASZEJ DOBREJ MATKI. 

Nasz Założyciel miał szczególne nabożeństwo do Matki Bożej od Straży – Naszej Matki, Strażniczki Miasta i tych, którzy z portu wypływali w morze. 

Msza w Notre-Dame de la Garde zgodnie z moim zwyczajem, jakim jest pójście do sanktuarium w czwartek w oktawie święta…

W szczególny sposób towarzyszył trzem młodym oblackim seminarzystom, którzy zostali wyświęceni na kapłanów w marsylskim sanktuarium maryjnym i wyjechali do Kanady, aby w tym kraju podjąć posługę misjonarską.  

Będą mi towarzyszyć nasi młodzi oblaci, bracia Brunet, Garin i Laverlochère, którzy przybyli, aby siebie i ich misję polecić opiece naszej dobrej Matki. Brat Nicolas z powodu przejściowej niedyspozycji musiał zostać w łóżku. Zawsze jakieś potwierdzenie o chorym, przebyta droga. Powracam do tych wspaniałych braci; nie można mieć godniejszych myśli o ich powołaniu. Wyjadą do Kanady.

Dziennik, 17.08.1843, w: EO I, t. XXI.

Eugeniusz zbudował wspaniałą bazylikę Matki Bożej od Straży, a Jej matczynej opiece powierzał wszystkich misjonarzy, którzy udawali się na misje poza Francję. 

⇒ 06 października

SĄ ONI ISTOTNIE LUDŹMI BISKUPÓW. 

W liście do biskupa Quebeku Eugeniusz pisze słowa, nad którymi warto się zastanowić: 

Są oni istotnie ludźmi biskupów. W tym celu ich założyłem i dzięki Bogu wszyscy przejęli się tym duchem właściwym ich Instytutowi. 

List do biskupa Quebeku, 10.08.1843, w: EO I, t. 1, nr 22.

To zdanie są ludami biskupów wielokrotnie było źle rozumiane lub też przytaczano je w niewłaściwym kontekście. Ono nie oznacza, że oblaci przez biskupów powinni być uważani za kapłanów diecezjalnych, którzy będą ich prosić, aby czynili to, co uznają za właściwe. Kolejne zdanie Eugeniusza dostarczy nam klucza, aby zrozumieć to, co przed chwilą podkreśliłem: wszyscy przejęli się tym duchem właściwym ich Instytutowi. Oblaci mają swój własny charyzmat i przez swoja posługę przyczyniają się do dobra diecezji. Wielokrotnie Eugeniusz wycofywał pozwolenie lub nie odpowiadał na prośby, aby oblatów zaangażować do posług, w których specyficzne potrzeby kapłana-misjonarza dla ubogich o wielu twarzach nie były właściwe dla apostolskiej wspólnoty. 

Nasza misja to posługa zgodna z charyzmatem, potrzebami diecezji oraz poszanowanie naszego powołania, które różni się od powołania księży diecezjalnych – głosicieli słowa i szafarzy sakramentów. Kiedy powierza się nam parafie podejmujemy tę sama posługę, ale jako misjonarze w apostolskich wspólnotach. W naszych Regułach czytamy: 

Z miłości do Kościoła oblaci wykonują swą misję w jedności z pasterzami, których Pan postawił na czele swego Ludu. Z wiarą oświeconą przyjmują lojalnie nauczanie i orientację następców św. Piotra i apostołów. Pracując w Kościołach lokalnych, swoją działalność misjonarską uzgadniają z ogólnym planem pastoralnym i w duchu braterstwa współpracują z innymi pracownikami Ewangelii.

Konstytucja 6

⇒ 05 października

MOJE DZIECI PRZEPŁYNĘŁY MORZA, ABY PRACOWAĆ Z CAŁĄ GORLIWOŚCIĄ, DO JAKIEJ SĄ ZDOLNI. 

Na zakończenie kapituły generalnej Założyciel przekazał ojcu Telmonowi list, który miał wręczyć biskupowi Quebeku, diecezji położonej niedaleko od terenów, gdzie oblaci już pełnili posługę. 

Bardziej niż kiedykolwiek, Księże Biskupie, doceniam miłość, jaka nas łączy mimo wielkiej odległości, która nas oddziela. Moje dzieci przepłynęły morza, aby pracować z całą gorliwością, do jakiej są zdolni, w części winnicy Ojca rodziny zarządzanej przez naszych czcigodnych współbraci w episkopacie Kanady. Jest to dodatkowa więź, która mnie łączy z biskupami, w których posłudze jestem tak szczęśliwy, że mogę powierzyć mały oddział spośród grupy, którą zorganizowałem do walk Pańskich. Z zadowoleniem dowiedziałem się od mojego świątobliwego przyjaciela biskupa w Montrealu, który jest dla nich ojcem, że zrobili już dużo dobrego w jego rozległej diecezji. 

 

Uświadamiając sobie, jakich łask Bóg udzielił przez posługę oblatów serce Eugeniusza (które było wielkie jak świat) zaczyna snuć marzenia, aby oblaci byli obecni na całym terytorium Kanady. 

 

Całą moją ambicją jest, aby to dobro rozszerzało się, jeśli to możliwe, w całej Kanadzie, która podzielając ich uczucia i przekonania, tak dobrze sympatyzowała z nimi. Są oni istotnie ludźmi biskupów. W tym celu ich założyłem i dzięki Bogu wszyscy przejęli się tym duchem właściwym ich Instytutowi. Dlatego gdyby kiedykolwiek z powodu sąsiedztwa odpowiadało Księdzu Biskupowi odwołanie się do ich posługi, proszę się nie krępować i poprosić o ich pomoc zgodnie z zasadami, którymi się kierują.

List do biskupa Quebeku, 10.08.1843, w: EO I, t. 1, nr 22.

 

Ta misjonarska gorliwość przed ponad 200 lat była cechą charakterystyczną naszego zgromadzenia – najpierw małej wspólnoty oblackiej, a obecnie, dzięki entuzjazmowi i wspaniałomyślności wszystkich wchodzących w skład mazenodowskiej rodziny, także i na całym świecie. W naszej Regule czytamy: 

 mają wzajemnie uzupełniające się zadania w dziele ewangelizacji. Uczynią wszystko, aby wzbudzić lub ożywić wiarę w tych, do których są posłani i aby pomóc im odkryć «kim jest Chrystus».

Konstytucja 7

⇒ 04 października

TRZEBA DZIĘKOWAĆ BOGU ZA ZDROWIE, JAKIM MNIE DARZY I PROSIĆ O PRZEBACZENIE NA NIEWŁAŚCIWE WYKORZYSTANIE 61 LAT MOJEGO ŻYCIA. 

 

Eugeniusz nigdy nie przywiązywał wagi do swoich urodzin: 

Cierpliwości! Znowu kolejny rok. Trzeba podziękować Bogu za zdrowie, jakim mnie darzy i prosić o przebaczenie za niewłaściwe wykorzystanie 61 lat mojego życia. 

Raczej zwracał uwagę na chrzest, który miał miejsce nazajutrz. Miał zwyczaj, aby ten ważny dzień każdego roku świętować z kapucynkami w ich zamkniętym klasztorze. 

Zwyczajowa stacja u kapucynek, gdzie odprawię wspólnotową mszę z okazji odpustu świętego Franciszka [Aluzja do odpustu Porcjunkuli udzielonego wiernym przez papieża Honoriusza III, którzy 2 sierpnia 1221 roku odwiedzili sanktuarium Porcjunkuli, pierwszy dom zakonu franciszkańskiego. Później ten odpust został udzielony na zawsze]. 

Tak więc ciągle kolejny rok mojego życia rozpoczynam otoczony modlitwami tych ziemskich aniołów, które mają tyle miłości i tak wielkie przywiązanie do mnie. Prze cały ranek ich kościół był pełen, tak bardzo budujące jest uczestnictwo. 

Dziennik, 02.08.1843, w: EO I, t. XXI.

⇒ 20 września

UFAM, ŻE KSIĄDZ DUŻO DOKONA, PONIEWAŻ SZCZERZE KOCHA KSIĄDZ DOBREGO BOGA I KOŚCIÓŁ. 

 

W poprzednim rozważaniu medytowaliśmy nad listem, jaki Eugeniusz otrzymał od swojego dawnego kierownika duchowego oraz nad zachętą, jaką otrzymał, aby być narzędziem Bożym w Kościele. Eugeniusz przytacza dalszą część listu: 

 

Zapewniam księdza, że nie przestaję o księdzu myśleć i dziękować Bogu za odwagę, jaką księdzu daje. Ufam, że ksiądz dużo dokona, ponieważ szczerze kocha ksiądz Boga i Kościół. Ściskam księdza całego mojego serca i z całej mojej duszy jestem dla księdza. Duclaux, 2 października 1815. 

 

Eugeniusz później napisze w swoim dzienniku:

 

Ksiądz Duclaux przez cały czas spędzony seminarium był moim kierownikiem. Ksiądz Duclaux był nie tylko wybitnym teologiem (był pierwszym licencjuszem), ale to człowiek, który najlepiej mówił o sprawach duchowych. Zachwycał wszystkich podczas codziennych wyjaśnień i w seminarium podczas czytania duchownego, i to płynęło ze źródła. Obojętnie jaka by nie była książka, którą czytał, od siebie dodawał przemyślenia, które robiły jeszcze większe wrażenie; to był dar, którego nikt poza nim nie posiadał. Ten święty mąż w najwyższym stopniu był napełniony bożym duchem. 

To przypomina mi refleksję, którą zawsze stosował do wszystkich decyzji, o jakie go proszono, obojętnie jak poważna była decyzja, prosił o czas, aby rozważyć ją przed Bogiem. 

 

Dziennik, 30.07.1843, w: EO I, t. XXI.

 

Czytając tę refleksję przepełnia mnie wdzięczność wobec ludzi, których Pan postawił na drodze mojego życia, a którzy byli przewodnikami, źródłami odwagi o inspiracji. Przeznaczmy chwilę czasu, aby dzisiaj z wdzięcznością o nich wszystkich wspomnieć.

⇒ 17 września

DOBRY BÓG, ABY NAS NAPEŁNIĆ SWOIMI ŁASKAMI, OCZEKUJE JEDYNIE NASZEGO NAWRÓCENIA. 

 

Przeglądając stare dokumenty Eugeniusz natrafia na list od księdza Duclaux, swojego dawnego kierownika duchowego z seminarium w Paryżu. List został napisany przed 30 laty w 1815 roku, kiedy Eugeniusz rozeznawał, czy Bóg wezwał go do zgromadzenia grypy kapłanów, aby odpowiedzieć na duchowe potrzeby najbardziej opuszczonych w Prowansji. W dzienniku napisał: 

 

Przeglądając dziali moje stare szpargały, aby je wydać na pastwę ognia, znalazłem drogocenny list świętego księdza Duclaux, mojego kierownika w Seminarium Świętego Sulpicjusza, który zmarł jako superior generalny tegoż zgromadzenia. Cały jest wspaniały, jakby wszystko pochodziło z jego pięknej duszy; w 1815 napisał mi między innymi: Gdy chodzi o mnie, mogę jedynie dziękować dobremu Mistrzowi za wszystkie pobożne uczucia, jakie on w księdzu wzbudza. Niech nadal ze wszystkich sił ksiądz pracuje nad odnową religii; niech ksiądz głosi kazania, poucza i oświeca Francuzów o racji przytłaczającego ich zła; niech glos księdza da się słyszeć we wszystkich częściach Prowansji; dobry Bóg, aby nas napełnić swoimi łaskami oczekuje jedynie naszego nawrócenia.

 

To zachęta, której potrzebował Eugeniusz, aby rozeznać wolę Bożą i zebrać przyszłych misjonarzy oblatów. Ksiądz Duclaux podkreślił także, że nie wystarczy, aby dać poznać Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela w czasie misji ludowych, ale konieczne jest, aby ciągłą opieką otaczać ludzi w parafiach: 

 

Ale przede wszystkim niech ksiądz w kapłanach zaszczepi kapłańskiego ducha. Dopóki na czele parafii nie będzie wspaniałych księży, zdziała ksiądz jedynie bardzo niewiele dobra. Niech ksiądz pociągnie wszystkich duchownych, aby byli świętymi; niech czytają żywoty świętego Karola i świętego Wincentego a Paulo; zobaczą, czy pozwala się kapłanowi żyć w letniości i braku gorliwości. Duclaux, 2 października 1815. 

 

Dziennik, 30.07.1843, w: EO I, t. XXI.

 

Eugeniusz nigdy nie zapomniał tej dobrej rady i od początku istnienia oblatów jednym z dzieł były rekolekcje i czas odnowy dla kapłanów diecezjalnych, co sprawiło, że z czasem oblaci dostarczyli kadr do seminariów we Francji i w innych częściach świata. 

⇒ 16 września

NIE BĄDŹCIE JAK CI, KTÓRZY JEDYNIE GROMADZĄ CHMURY, JEST ICH ZBYT WIELE W ATMOSFERZE, W KTÓREJ ŻYJĘ.

 

Eugeniusz jako superior generalny miał całościowy obraz potrzeb we wspólnotach oraz w posługach oblatów. Niekiedy trudno było przekonać niektórych o konieczności wyjścia poza konkretną posługę, aby poświęcić się dla dobra całej oblackiej rodziny. Poniższy list jest przykładem osoby, która pozwoliła sobie na zaciemnienie tej całościowej wizji. Rozgniewany Eugeniusz trzyszczy, że w jego otoczeniu pojawiło się zbyt wiele chmur.

 

Trzeba skłonić br. Nicolasa do posłuszeństwa, tak jak to powinno być, abym bez sprzeciwu mógł go wysłać do nauczania dogmatyki w Ajaccio. To jedyny środek, aby uwolnić o. Bellona i móc go wykorzystać według naszych potrzeb… Jednym słowem, wykorzystajcie wszystek wasz talent doprowadzenia go do świadomej decyzji, aby w ogóle nie stawiał przeszkód moim postanowieniom, które są podjęte przed Bogiem dla prawdziwego dobra Zgromadzenia, które zostało mi powierzone. Jeśli ludzie byliby tacy, jacy powinni byli być, to nie potrzebowałbym podejmować tylu środków ostrożności, aby osiągnąć sukces w takiej mierze, w jakiej uważam go za ważny, a nawet konieczny dla wspólnego dobra.

Przeczytajcie mój list o. Guigues’owi, odpowiedzcie mi możliwie jak najszybciej, zaklinam was, ułatwcie mi działanie, i nie bądźcie jak ci, którzy jedynie gromadzą chmury, jest ich zbyt wiele w atmosferze, w której żyję.

 

List do Ambrożego Vincensa w N.-D de l’Osier, 20.07.1843, w: EO I, t. X, nr 805.

Jako członkowie mazenodowskiej rodziny wszyscy jesteśmy zaproszeni, aby posiadać szerszą wizję potrzeb świata, na które nasz charyzmat powinien odpowiedzieć.

⇒ 15 września

BYŁEM W STANIE DOSTRZEC DOBREGO DUCHA, KTÓRY OŻYWIAŁ WSZYSTKICH. 

 

Na zakończenie kapituły Eugeniusz osobiście spotkał się z każdym delegatem. Każde spotkanie było doświadczeniem wdzięczności za dar ich misjonarskiego powołania i gorliwości. 

 

Dopiero wczoraj wyszedłem z seminarium, aby wszystkim naszym ojcom dać czas na porozmawianie ze mną. W tych zażyłych rozmowach byłem w stanie dotrzeć dobrego ducha, który ożywiał wszystkich. Wielokrotnie sobie mówiłem, że nie mamy czego zazdrościć żadnemu innemu stowarzyszeniu. Dziękujmy Bogu, że nasze doprowadził do tego punktu, w jakim się znajduje i niech każdy uzna, że zostało ono skierowane na drogę doskonałości, na której od niego zależy podążanie wielkimi krokami naprzód. 

 

Dziennik, 13.07.1843, w: EO I, t. XXI.

 

Dzięki bożym darom, jakie każdy z nich otrzymał, bardzo ważne jest, aby gorliwie podążać drogą ucznia zgodnie z naszym stanem życia. 

⇒ 14 września

BISKUP, KTÓRY CHCIAŁ ŻYĆ I UMRZEĆ JAK OBLAT. 

 

Pierwszym oblackim biskupem, który został mianowany po Eugeniuszu, był Hipolit Guibert. Jako biskup Viviers był obecny na kapitule. Eugeniusz napisał na jego temat: 

 

Biskup Viviers wbudował wszystkich wzruszającym wyrazem prawdziwie apostolskich uczuć, jakie go ożywiają. Wobec wszystkich pokazał się takim, jakim go znam; nie jest się w stanie wyrazić wrażenia, jakie zrobiły jego słowa, gdy w podyktowanej przez jego serce przemowie przed Bogiem i przede mną jako świadkiem zapewnił, że gdyby trzeba było wybrać pomiędzy biskupstwem, które przyjął z posłuszeństwa, a zgromadzeniem, które musiał opuścić, nie wahałby się ani przez chwilę co do zgromadzenia, na lonie którego chciałby żyć i umrzeć.

 

Dziennik, 13.07.1843, w: EO I, t. XXI.

 

Biskup Guibert przez całe swe żucie był głównym doradcą Założyciela. 

⇒ 13 września

WIDZĄC ZGROMADZENIE MĘŻÓW TAK WIELKIEJ I PRAWDZIWEJ ZASŁUGI, KÓRZY ZROBILI WSZYSTKO DLA KOŚCIOŁA I PAŁAJĄ, ABY UCZYNIĆ JESZCZE WIĘCEJ DLA CHWAŁY BOŻEJ I ZBAWIENIA DUSZ, NIE POTRAFIŁEM OBRONIĆ SIĘ PRZED UCZUCIEM ZADOWOLENIA. 

 

Eugeniusz cieszy się doświadczeniem zebranych na kapitule oblatów. W dzienniku napisał: 

Nie powiem nic, co działo się podczas tej godnej pamięci kapituły. Księga, w której są spisane jej akta jest wspomnieniem tego, co było najbardziej godne uwagi, ale nigdy nie będzie w stanie oddać ducha miłości, dowodów przywiązania do reguły, do zgromadzenia, do superiora, jedności spojrzenia i myśli, poświęcenia, zapomnienia o sobie, świętej obojętności obojętnie w której części świata. Przyznaję, że widząc zgromadzenie mężów tak wielkiej i prawdziwej zasługi, którzy zrobili wszystko dla Kościoła i pałają, aby uczynić jeszcze więcej dla chwały bożej i zbawienia dusz, nie potrafiłem obronić się przed uczuciem zadowolenia. 

Dziennik, 13.07.1843, w: EO I, t. XXI.

180 lat później serce Eugeniusza nadal się raduje, że jego charyzmat jest ciągle żywy i przynosi owoce w mazenodowskiej rodzinie. 

⇒ 10 września

TO CUDA OPATRZNOŚCI WOBEC NAS I NAJBARDZIEJ NAGLĄCY MOTYW, ABY DZIĘKOWAĆ PANU, ŻE DAŁ NAM TAKIE POWOŁANIE I JESZCZE WIERNIEJ WYPEŁNIAĆ APOSTOLSKIE CNOTY, KTÓRYCH TO POWOŁANIE OD NAS WYMAGA. 

 

Eugeniusz jako Superior Generalny wypowiadając poniższe słowa, podkreśla stan zgromadzenia: 

 

«To cuda Opatrzności wobec nas i najbardziej naglący motyw, aby dziękować Panu, że dał nam takie powołanie i jeszcze wierniej zdobywać apostolskie cnoty, których to powołanie od nas wymaga». 

 

Rey podaje szczegóły:

 

Ojciec Telmon, jako przedstawiciel z Kanady, opowiadał o wspaniałych owocach, jakie w Nowym Świcie przyniosło pojawienie się członków zgromadzenia; na poziomie doczesnym przekazanie bardzo pięknego domu dostarczył im koniecznego locum dla wspólnoty oraz nowicjatu, który już liczył wielu członków. Pod względem duchowym czternaście misji, zwieńczeniem wszystkich były wspaniałe owoce, co namacalnie pokazywało, że Bóg był z nimi. Z sąsiednich diecezji proszono o otwarcie nowych domów, a ewangelizację ludów autochtonicznych powierzono oblatom.

Ojciec Kazimierz Aubert, przedstawiciel misji z Anglii, opowiedział historie otwarcia domu w Penzance, stolicy południowo-zachodniej części hrabstwa Kornwalii. Irlandzki kapłan, ojciec Young, wybudował tam kościół. Spotykał się z ojcem Aubertem i przestawił mu prośbę, aby przekazać go gorliwości oblatów. Właśnie przybył ojciec Daly i otworzono tam nowicjat. Irlandzcy biskupi interesowali się naszym domem, a wielki O’Connell zechciał się dołożyć do tego dzieła. Otrzymał szkaplerz zgromadzenia i pozwolił ojcu Aubertowi, aby jego nazwiskiem posługiwano się w prospekcie, który miał zostać wydany w celu zapoznania się z dziełem i zaproszeniem do składania czeków.

Wszyscy pozostali superiorzy po kolei przedstawili sprawozdanie o stanie materialnym i duchowym ich domów. Na postawie rozmaitych relacji w tym roku małe zgromadzenie oblatów wygłosiło 65 misji nie licząc pewnej liczby rekolekcji i innych specjalnych kazań. 

 

Achille Rey, Mgr de Mazenod, t. 2, s. 161-162.

Kolejne rozważanie 13 września

⇒ 9 września

NASZA SIÓDMA KAPITUŁA GENERALNA

 

Co sześć lat misjonarze oblaci zbierają się na ważnym spotkaniu, jakim jest kapituła generalna. Przedstawiciele wszystkich wspólnot gromadzą się, aby zbadać stan zgromadzenia oraz przemyśleć odpowiedzi na potrzeby współczesnego świata. To najważniejsze zebranie oblatów, na którym podejmuje się decyzje i potwierdza wierność charyzmatowi i duchowi otrzymanemu od Boga. Biograf Założyciela, ojciec Rey, opisał to spotkanie, które miało miejsce w lipcu 1843 w Marsylii. 

 

W maju wysłał oficjalny list zwołujący kapitułę generalną na 10 lipca. Miała to być siódma kapituła, na której zbierało się zgromadzenie. 11 i 12 tego samego miesiąca przeprowadził wizytację kanoniczną domu na Kalwarii, będącą swoistym przygotowaniem do zebrania jego dzieci. Był z niej bardzo zadowolony, a jego pragnienie zwierzyło się na widok zebranych wokół niego superiorów i delegatów ze wszystkich domów… 

10 lipca uczestnicy kapituły w liczbie 22 zebrali się w wyższym seminarium. Po mszy odprawionej przez Superiora Generalnego śpiewając Veni Creator udał się do sali posiedzeń i zajął miejsce na fotelu przygotowanym na środku półkola, skąd Założyciel skierował słowo do swoich dzieci. 

«W Aktach Kapituły napisano, że zaledwie Superior generalny wypowiedział kilka słów, aby podziękować niebu za wspaniałe rzeczy, które od ostatniej kapituły dokonały się w zgromadzeniu, nagle owładnęły nim czułe i żywe uczucia, których nie potrafił opanować. Mówił, że jego duch zstąpił do serca». Wzruszenie udzieliło się wszystkim zebranym i każdy starał się zrzucić ciężar dzięki najbardziej synowskim przejawom życzliwej miłości wobec umiłowanego ojca. Po krótkim przypomnieniu o wyniesieniu do godności biskupiej ojca Guiberta, otwarciu misji w Kanadzie i na Wyspach Brytyjskich głośno zawołał: «To cuda Opatrzności wobec nas i najbardziej naglący motyw, aby dziękować Panu, że dał nam takie powołanie i jeszcze wierniej zdobywać apostolskie cnoty, których to powołanie od nas wymaga». 

 

Achille Rey, Mgr de Mazenod, t. 2, s. 161-162.

⇒ 8 września

NIGDY NIE NALEŻY CHCIEĆ CZEGOŚ WIĘCEJ I INACZEJ, NIŻ WSKAZUJE NAM DOBRY BÓG. 

 

            To słuszna rada dla tych spośród nas, którzy odczuwają pokusę, aby nie czytać znaków, jakie wysyła nam Bóg, dotyczących odpowiedzialności i troski za siebie. 

 

Niesamowitą przyjemność sprawiła mi informacja z waszego listu, że wyszliście z choroby, ale nie bez obaw przyjąłem wiadomość, że przygotowujecie się do wygłoszenia po kolei wielu rekolekcji. Nigdy nie należy chcieć czegoś więcej lub inaczej, niż wskazuje nam dobry Bóg. W tej materii postępujcie według opinii waszego admonitora z całkowitą prostotą, aby przed Bogiem i Zgromadzeniem nie ponosić odpowiedzialności za opłakane konsekwencje, które mogłyby odbić się na zdrowiu, a jest przecież ono dla nas tak cenne.

 

List do Eugèna Guiguesa (w N.-D. de L’Osier, Francja), 06.07.1843, w: EO I, t. X, nr 803.

⇒ 7 września

SŁUSZNIE SPODZIEWAMY SIĘ WIELKICH OWOCÓW EWANGELIZACJI W AGLII I IRLANDII. 

 

Kontynuując list do Dzieła Rozkrzewiania Wiary Eugeniusz chlubi się sukcesami oblatów w Anglii i w Walii oraz nadzieją na nawrócenie wielu ludzi na katolicyzm.  Nie zapominajmy, że słownictwo w liście jest typowe dla XIX wieku, kiedy katolicy uważali, że poza Kościołem nie ma zbawienia, stąd więc imperatyw, aby skupić się na nawracaniu ludzi w kraju, w którym większość stanowili anglikanie.  

 

To samo Zgromadzenie prowadzi misję w Anglii w hrabstwie Kornwalii. Mają oni wielką nadzieję, że staną się potężnym narzędziem w nawróceniu protestanckiej ludności hrabstwa. Wszystko zapowiada się bardzo szczęśliwie, nawrócenia są wstępem do dzieła, które już cieszy się w kraju niemal powszechną sympatią. Kościół zbudowany przez misjonarzy w Penzance jest obszerny, lecz koszty budowy nie zostały całkowicie spłacone. Nie można spodziewać się pomocy finansowej od protestantów, którzy przecież chętnie przychodzą i są obecni na nabożeństwach katolickich oraz słuchają kazań naszych misjonarzy. (Ponadto trzeba zbudować dom, by nie być dłużej lokatorem). Ten pierwszy sukces stał się okazją do założenia nowej misji w Walii, zgodnie z życzeniem wikariusza apostolskiego tego dystryktu. I słusznie spodziewamy się wielkich owoców ewangelizacji w Anglii. 

Sądzę, że powinienem także wyrazić zgodę na utworzenie jeszcze innej fundacji w Cork w Irlandii. W tym kraju nasi misjonarze rozpoczęli ewangelizację i będą użyteczni dla miejscowego kleru. Ich charyzmat szczególnie nadaje się do posługi, która będzie wsparciem kleru irlandzkiego. Jest jeszcze konieczną rzeczą, by nasi misjonarze werbowali wśród tego kleru robotników do północnej Kanady, gdzie mówi się po angielsku, i do misji w Anglii.  Kandydatów nie zabraknie i wypełnią dobrze swe powołanie, jeśli do Zgromadzenia przyjmować będziemy ludzi w młodym wieku, by uformować ich pod względem religijnym w czasie solidnego nowicjatu.

Misje w posiadłościach zamorskich są jednak zbyt rozległe, by nasze Zgromadzenie mogło je realizować na swój koszt. Potrzebna mu jest pomoc Dzieła Rozkrzewiania Wiary. Przychodzę więc, by prosić o pomoc z tym większą ufnością, że to, czego dokonaliśmy, jest tak doniosłe i znane, iż niepodobna, by nas lekceważono przy podziale funduszy dla misji zagranicznych. Mam nadzieję, że w tym roku przeznaczycie nam pewną sumę, pozwoli nam ona zrealizować to, co z łaski Boga mogliśmy rozpocząć z Jego wyraźnym błogosławieństwem. 

 

Przyjmijcie, panowie, wyrazy mego wielkiego uznania, wasz pokorny i posłuszny sługa, 

 

+ K. J. Eugeniusz, biskup Marsylii.      

 

List do Rady Dzieła Rozkrzewiania Wiary, 15.06.1843, w: EO I, t. 5, nr 82.

 

Następnie dodał osobistą uwagę, aby do ofiarności pobudzić dobrodziejów: 

 

Jeszcze inny misjonarz z tego samego Zgromadzenia Oblatów Niepokalanego Poczęcia odwiedzi pana. On także opowie o cudownych zdarzeniach ze swej misyjnej posługi w Irlandii i w Anglii w hrabstwie Kornwalii. Nie zdążyłem już wysłać mu listu polecającego do pana, lecz i bez listu sam jest godny polecenia. Jeden z najbardziej wyróżniających się oblatów, którego darzą szacunkiem i zaufaniem wszyscy biskupi Irlandii i Anglii, z jakimi miał do czynienia. Z wielką nadzieją biskupi oczekują, że on i jego towarzysze dokonają nawrócenia heretyków hrabstwa Kornwalii i księstwa Walii. Nazywa się on o. Aubert. Otworzył kościół w Penzance, gdzie od trzystu lat nie było ani jednego nabożeństwa w obrządku katolickim. Jako zapowiedź tego, czego łaska dokona w regionie, uznaję fakt, iż dziesięciu wyrzekło się wiary heretyckiej. Będzie potrzebował on pomocy waszej rady. Ufam, że okaże pan hojność i doceni problem tych biednych heretyków, którzy czekają tylko na stosowną chwilę, by dzięki Bożej łasce powrócić do Owczarni Chrystusowej. Wspólnotę o. Auberta tworzy trzech kapłanów i czterech nowicjuszy; przybywa on do Francji, by prosić mnie o więcej misjonarzy potrzebnych do pracy w prowincjach gotowych na jego przyjęcie. W ten sposób będzie mógł odpowiedzieć na gorące prośby biskupów, którzy wiążą z nim wielkie nadzieje. Ojciec Aubert przedstawi panu dokładniej swoją sytuację i stan rzeczy. Sądzę, że uzna pan, iż jest on całkowicie godny, by korzystać z pomocy waszego wielkiego dzieła.

 

List do Rady Dzieła Rozkrzewiania Wiary, 03.06.1843, w: EO I, t. 5, nr 81.

⇒ 6 września

OPOWIE PANU O WSZYSTKICH CUDACH ZDZIAŁANYCH DZIĘKI ICH POSŁUDZE. 

 

Otwarcie misji oblackich poza Francją wymagało personelu i środków finansowych. Rada Dzieła Rozkrzewiania Wiary była bardzo hojna pod względem wsparcia finansowego. Aby co roku otrzymać pomoc, Eugeniusz musiał sporządzić raport o sytuacji oblatów. Podkreślał oczywiście wszystkie sukcesy, aby do ofiarności pobudzić dobrodziejów. Poniższe listy pokazują nam pewne aspekty, o których nie zawsze jest mowa w dzienniku Eugeniusza. Sytuacja była zupełnie inna, gdy któryś oblat osobiście pojawiał się w biurach Dzieła Rozkrzewiania Wiary. To ogromna różnica w woli przyznania wsparcia.  

 

Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, którego jestem Superiorem Generalnym od chwili zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską, ewangelizowało wiele diecezji na południu Francji. Potem utworzyło placówki misyjne w posiadłościach zamorskich. Przed prawie dwu laty kilku misjonarzy wyruszyło do Kanady; obecnie jest tam siedmiu kapłanów i sześciu braci; do nowicjatu przyjęli oni młodych księży, którzy pragną włączyć się w ich pracę misyjną. Dzieło, jakiego dokonali w diecezji Montreal i w diecezjach sąsiednich, odbiło się głośnym echem w tym kraju. Biskup Montrealu wspomaga ich wysiłki wobec swej owczarni, wśród której pracują, podobnie inni biskupi proszą, by zakładali swoje misje w ich diecezjach. Biskupi północnej Kanady nalegają, by ewangelizowali oni ich diecezje. Lecz ich większa liczba w tamtym regionie bardzo zależy od pomocy finansowej, jaką otrzymają. 

 

List do Rady Dzieła Rozkrzewiania Wiary, 15.06.1843, w: EO I, t. 5, nr 82.

 

Następnie, aby dodać osobistą uwagę, napisał: 

 

Opatrzność Boża każe mi uznać dobrodziejstwo, które Dzieło Rozkrzewiania Wiary wyświadczyło naszym misjonarzom… Przewiduję, że niedługo spotka pan jednego z naszych misjonarzy z Kanady.   Opowie panu o wszystkich cudach zdziałanych dzięki ich posłudze. Sprowadzili oni już do Kościoła wielką liczbę heretyków. Ten, który jak sądzę, ma przybyć do Europy tylko na kilka miesięcy, zmusił do milczenia pięciu czy sześciu pastorów w czasie publicznej dysputy, którą zuchwale sprowokowali… PS. Pozwoli pan, że dołączę do tego listu kilka słów do o. Auberta. Zapomniałem powiedzieć, że dwaj misjonarze, którzy mieli wyruszyć do Kanady, zostali zatrzymani z powodu choroby wówczas, gdy mieli wypłynąć statkiem. Udadzą się na miejsce przeznaczenia wraz z tym, którego oczekuję, a który ma powrócić w sierpniu. 

 

List do Rady Dzieła Rozkrzewiania Wiary, 03.06.1843, w: EO I, t. 5, nr 81.

 

Ojciec Telmon przyjechał do Francji, aby wziąć udział w Kapitule Generalnej w Marsylii i do Kanady udać się z trzema kolejnymi misjonarzami: ojcem Allardem i dwoma diakonami: J.-N. Laverlochère i Augustinem Alexandrem Brunet.

⇒ 3 września

TUPAŁEM, WIDZĄC, JAK KOŃCZY SIĘ PAPIER I NIC MI JESZCZE NIE MÓWI O WAS. 

 

Jedną z największych radości Eugeniusza były informacje o życiu i posłudze misjonarskiej oblatów. Powodem frustracji Eugeniusz był czas potrzebny na przesyłkę listów z Kanady

 

Drogi o. Honoracie, po moich ostatnich listach otrzymałem tą samą pocztą list od ojca z 14 kwietnia i list od o. Telmona z 5 tego samego miesiąca. To za dużo przyjemności w jednym dniu. Wolałbym, abyście układali pisanie do mnie przez różnych kurierów. Tym razem nie będę pisał listu do Telmona, bo przypuszczam, iż wyjechał. Czy uwierzyłby ojciec, że jego list mnie zdenerwował. Ja, który jestem tak spragniony wszystkich szczegółów dotyczących waszej wspólnoty, wszystkich osób i waszych dzieł, musiałem hamować swój zapał i tłumić w sobie niecierpliwość przy czytaniu dwóch nudnych stron, na których była poruszona tylko sprawa sióstr od Jezusa i Maryi. Tupałem, widząc, jak papier się kończy i nic mi jeszcze nie mówi o was. Na miłość boską! Nie płatajcie mi już podobnych figli! Dziesięć linijek wystarczy na to wszystko, co nie dotyczy was. 

 

List do o. Jeana Baptiste Honorata31.05.1843, w: EO I, t. 1, nr 19.

 

W tamtym czasie list przeważnie składał się ze złożonej na cztery kartki papieru, ostatnia połowa zanim została zaklejona, była przeznaczona na adres. Nie było kopert. To tłumaczy frustrację Eugeniusza, kiedy w miejsce informacji pojawiały się kwestie nieistotne, zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmie się koszty papieru opłate pocztowa za każda kartkę. 

⇒ 2 września

PRACA, JAKA PODEJMUJE NAD SOBĄ W CELU ODNOWIENIA W DUCHU SWEGO POWOŁANIA. 

 

Ojciec Lucien Lagier w chwili przyjazdu do Kanady miał 27 lat. Łatwo ulegał sugestii i nadmiernie ulegał złym wpływom ojca Baudranda. Gdy ten ostatni został przeniesiony, Lagier był w stanie uznać swoje błędy. Eugeniusz napisał do ojca Honorata, przełożonego Lagiera w Kanadzie: 

 

Zgadzając się, okazując sobie szacunek, kochając się, tak jak powinniście, przyciągniecie z koniecznością młodego o. Lagiera, który potrzebuje dobrego kierownictwa i dobrych przykładów. Ojciec Telmon może być użyteczny w przygotowaniu kazań, które powinien mu przedłożyć z prostotą i z wdzięcznością, ponieważ wyświadcza się mu wielką przysługę formującą go w rodzinie. Zawsze myślałem, iż to dziecko nie uwłasnowolniłoby się, tak jak to zrobiło w swoich listach i tak jak przypuszczalnie robi to w rozmowie, gdyby nie miało przed oczyma złego przykładu o. B[audranda]. Proszę nie lekceważyć niczego, aby go sprowadzić na dobrą drogę, ale do pracy, jaką podejmie nad sobą w celu odnowienia w duchu swego powołania, niech doda staranne przyłożenie się do nauki. Proszę go przekonać, że nie wszystkim dany jest talent, jakiego Pan udzielił o. Telmonowi, i nie powinien mniemać, iż uleganie jego radom upokarza go, powinien raczej uważać się za szczęśliwego, iż spotkał w rodzinie tak blisko siebie współbrata, który dzieli się z nim swoją wiedzą i pomaga mu w osobistym rozwoju.

 

List do o. Jeana Baptiste Honorata31.05.1843, w: EO I, t. 1, nr 19.

 

Pełne zrozumienia podejście przyniosło skutek i ojciec Lagier był cenionym kaznodzieją w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych. Z pewnością ponownie odkrył ducha swojego powołania. 

⇒ 1 września

GDY MAMY TYLKO JEDNO SERCE, ZAWSZE WSZYSTKO UWAŻAMY ZA DOBRE. 

 

Istotnym czynnikiem, aby podtrzymać zgromadzenie w wierności charyzmatowi i duchowi była regularna korespondencja pomiędzy Eugeniuszem i superiorami.  Tak było w przypadku ojca Honorata, superiora misji w Kanadzie i ojca Auberta, superiora w Anglii, którzy przygotowywali regularne sprawozdania o życiu wspólnotowym i działalności misjonarzy. Po pierwszych międzyosobowych niesnaskach, w Kanadzie udało się przywrócić pewną harmonię we wspólnocie, co ucieszyło Eugeniusza. 

 

Spieszę się z zakończeniem, żeby mój list mógł odejść dziś, bo inaczej spóźnię się na rejs z Liverpoolu. A więc żegnam, ale przed końcem powiem jeszcze ojcu, jak bardzo jestem zadowolony ze zgody, jaka panuje wśród was. Ta myśl pociesza mnie i pomaga znieść wasze oddalenie. Zawsze tak żyjcie. Mówcie szczerze bez obawy, że coś może mi się nie spodobać. Gdy mamy tylko jedno serce, zawsze wszystko uważamy za dobre. Żegnam.

 

List do o. Jeana Baptiste Honorata27.04.1843, w: EO I, t. 1, nr 17.

 

Miesiąc później:

 

Trudno byłoby ojcu wyobrazić sobie radość, jaką sprawiło mi doznanie dzięki ojcu ufności, że wśród was panuje doskonała zgoda. Zgadzając się, okazując sobie szacunek, kochając się, tak jak powinniście, przyciągniecie z koniecznością młodego o. Lagiera, który potrzebuje dobrego kierownictwa i dobrych przykładów.

 

List do o. Jeana Baptiste Honorata31.05.1843, w: EO I, t. 1, nr 19.